Ola nie cierpiała początku roku. Nie lubiła też innych uroczystości, kiedy trzeba było przychodzić na galowo. Marcela na galowo wygląda calkiem znośnie, nawet ładnie (jak na nią, oczywiście). A Ola wygląda głupio. Najgorsze były te ohydne białe podkolanówki, bo pod nimi okropnie swędziały ją strupy na nogach. Ale i tak dobrze, że mama nie każe jej już zawiązywać gigantycznych kokard, jak to robiła w zerówce. Przypomniała sobie, jak się ucieszyła, gdy mama troskliwie przygotowała jej to galowe ubranko, ale to było wtedy, po awanturze. Teraz, gdy miała się w nim piec i dusić na sali gimnastycznej, czuła tylko złość.
Wkładała kolejne eleganckie części garderoby, sama nie wiedząc, czy jest bardziej zła na niewygodne ubranie, czy na to, że obie mamy, jej i Łukasza, umówiły się, że pójdą razem.
str 15
„Lukasz nikogo tam nie zna. Nowa szkoła, stres. Co masz przeciwko niemu? To przecież taki miły chłopiec, mądry i spokojny. Pomyśl, jak ty byś się czuła na jego miejscu..." - brzęczały jej teraz w uszach słowa mamy.
- To taki miły chłopiec. Bardzo miły, jak czarna wdowa. Mądry jak opona w rowerze. Spokojny, jasne. Miły, mądry i spokojny. Może jeszcze mam wziąć z nim ślub, co? - mamrotała do siebie, siedząc na łóżku.
- Jesteś gotowa? Za chwilę przyjdzie ciocia Beata - krzyknęła mama takim głosem, jakby zaraz miało się zdarzyć coś wspaniałego.
- Ciocia-śmocia - mruknęła pod nosem.
- Mówisz coś?
Nic! Ubieram się. Dlaczego Baśka nie wstaje?
- Idzie dopiero na jedenastą.
- Na jedenastą? To dlaczego ja muszę na ósmą? Kto to wymyślił? To niesprawiedliwe. Ona zawsze ma lepiej, a powinna mieć gorzej, bo jest starsza.
- Przestań marudzić, bo ją obudzisz. Jesteś gotowa?
- Jeszcze zęby.
Gdy rozległ się dzwonek do drzwi, mama niemal w podskokach pobiegła otworzyć. Ola zerknęła na wchodzących. Ciocia Beata strasznie się wystroiła. Włożyła na siebie chyba całą biżuterię, jaką miała. Natomiast Łukasz... Ola nie mogła się pohamować i parsknęła śmiechem.
- Ale jesteś ulizany. Jak szczur.
- Oleńko, jak ty się zachowujesz? Łukaszek wygląda bardzo ładnie.
- Mogę nic nie mówić - obraziła się Ola i zobaczyła, że Łukasz, cały czerwony, usiłuje sobie potargać włosy, na co jego mama zaraz je z powrotem wygładza.
str 16
- A ty, Oleńko, wyglądasz przepięknie - powiedziała ciocia i szeroko się uśmiechnęła.
Jednak Ola wyczuła w jej tonie nutkę złośliwości.
- Właśnie. Wygląda na miłą, grzeczną dziewczynkę, prawda?
Obie mamy wpatrywały się w Olę, wręcz prześwietlały ją wzrokiem.
- Tak, całkiem odmieniona. Gdyby nie te strupy i siniaki... - zaczęła mama Oli.
- ...i gdyby się uczesała...
- ...i gdyby stała spokojnie...
- ...to wyglądałaby nawet na grzeczną, spokojną dziewczynkę. Jednak te galowe stroje mają w sobie jakąś magię, prawda? A pamiętasz nasze tarcze?
Obie mamy bawiły się w najlepsze, a Ola była wściekła.
- Muszę jeszcze umyć zęby, żeby wyglądać na grzeczną i spokojną dziewczynkę - burknęła Ola i weszła do łazienki.
Oparta się o pralkę i skrzyżowała ręce. Ileż by dała, żeby iść sama na rozpoczęcie roku szkolnego. [..] „Ostatni raz mama idzie ze mną na rozpoczęcie roku. Koniec. Za rok idę sama! Jeśli Baśka może chodzić sama, to ja też mogę. Ostatni raz!".
- Oleńko, czekamy na ciebie!
- Już! - odkrzyknęła Ola.
Fragment książki
Pajączek na rowerze