– Wreszcie przybywacie! – powiedziała [pani Bobrowa], wyciągając do nich swoje pomarszczone, stare łapy. – Nareszcie! Pomyśleć tylko, że dożyłam tego dnia! Kartofle już się gotują, czajnik podśpiewuje i mam nadzieję, panie Bobrze, że przyniesiesz nam jakąś rybkę.
– Przyniosę, a jakże – odpowiedział pan Bóbr i, chwyciwszy cebrzyk, wyszedł z domu (a Piotr z nim). […]
W tym samym czasie dziewczynki pomagały pani Bobrowej napełnić kociołek wodą, nakryć do stołu, pokroić chleb, włożyć talerze do piekarnika, aby się ogrzały, z beczułki stojącej w kącie nalać dla pana Bobra piwa do sporego kufla, postawić na ogniu patelnię i rozgrzać tłuszcz. Łucja pomyślała sobie, że dom państwa Bobrów jest bardzo przytulny […].
Właśnie kiedy tłuszcz na patelni zaczynał już skwierczeć, Piotr i pan Bóbr powrócili z rybami, które gospodarz uprzednio wypatroszył i oczyścił nożem na świeżym powietrzu. Możecie sobie wyobrazić, jak cudownie pachniała smażąca się świeżo złowiona ryba i jak bardzo dzieciom ciekła ślinka, i jak głód ich wzrastał i wzrastał z każdą chwilą, aż wreszcie pani Bobrowa oznajmiła: „No, to jesteśmy już prawie gotowe”. Zuzanna odcedziła kartofle i postawiła je jeszcze na kuchni, aby odparowały, a Łucja pomogła pani Bobrowej wyłożyć pstrągi na półmisek.
Wreszcie każdy mógł sobie przysunąć jeden ze stolików (w domu Bobrów wszystkie stoliki miały trzy nogi; wyjątkiem był specjalny fotel na biegunach, w którym pani Bobrowa siadywała przy piecu) i przygotować się na bliskie już rozkosze podniebienia. Na stole stał dzban kremowego mleka dla dzieci (pan Bóbr wolał zostać przy piwie) i wielka bryła złocistego masła, z której każdy mógł sobie brać do kartofli tyle, na ile miał ochotę.
Każde z dzieci pomyślało sobie – a ja zgadzam się z nimi – że nie ma nic lepszego nad dobrą rybę ze słodkiej wody, jeżeli je się ją w pół godziny po złowieniu i w pół minuty po zdjęciu z patelni. A kiedy skończyli jeść rybę, pani Bobrowa wyciągnęła niespodziewanie z piekarnika wielką, jeszcze gorącą i polukrowaną na wierzchu struclę z marmoladą i postawiła imbryk na ogniu, tak że kiedy skończyli struclę, herbata już była gotowa.
I kiedy każdy dostał filiżankę herbaty, każdy podsunął swój stołek do ściany, aby się o nią wygodnie oprzeć, i każdy wydał z siebie długie westchnienie pełnego szczęścia.
Fragment książki:
Lew, Czarownica i stara szafa
z cyklu Opowieści z Narnii
tłumaczenie: Andrzej Polkowski
wydawnictwo Media Rodzina
cebrzyk — деревянное ведро
1. Bóbr wziął cebrzyk. - Бобр взял ведёрко.
2. W cebrzyku była woda. - В ведёрке была вода.
strucla — сладкий рулет
1. Babcia piecze struclę. - Бабушка печёт рулет.
2. Strucla była bardzo smaczna. - Рулет был очень вкусный.
imbryk — чайник
1. W imbryku jest herbata. - В чайнике чай.
2. Mama postawiła imbryk na stole. - Мама поставила чайник на стол.
1. Kto opowiada o wizycie u Bobrów?
Narrator.
2. Jak zareagowała pani Bobrowa, gdy zobaczyła dzieci?
Bardzo się ucieszyła.
3. Jaki był dom Bobrów?
Dom był przytulny.
4. Co robiły dziewczynki?
Pomagały pani Bobrowej w przygotowaniu posiłku.
Znajdź w tekście trzy elementy fantastyczne.
1. Bobry mówią jak ludzie.
2. Bobry gotują jedzenie.
3. Zwierzęta mieszkają w domu jak ludzie.
Wyobraź sobie, że pani Bobrowa podała przepis na rybę.
Napisz przepis.
Składniki:
1. __________________
2. __________________
3. __________________
Sposób przygotowania:
1. __________________
2. __________________
3. __________________
Składniki:
ryba
masło
sól
Sposób przygotowania:
1. Oczyść rybę.
2. Usmaż ją na patelni.
3. Dodaj masło i sól.
1. O wizycie u państwa Bobrów opowiada:
2. Kiedy żona Bobra zobaczyła dzieci:
3. Dom państwa Bobrów wydał się Łucji:
4. W czasie gdy pani Bobrowa przygotowywała posiłek dziewczynki:
5. Dzieciom posiłek sporządzony przez państwa Bobrów:
6. Słowa „a ja zgadzam się z nimi” padają z ust:
7. Pani Bobrowa poczęstowała dzieci:
8. „Rozkosze podniebienia” oznaczają:
Wybierz wyrazy pokrewne do słowa dom.